2010-06-18
Fakty i mity czy prawdy i bzdury? Prawdziwa historia Rudy Śląskiej
Należałoby może powiedzieć nieco dosadniej: udowodnione fakty z przeszłości naszego miasta i banialuki, dyrdymały, zmyślenia rozpowszechniane w mnogich publikacjach, z uporem godnym lepszej sprawy. A wszystko w myśl zasady, że jeśli fakty czemuś przeczą, tym gorzej dla faktów. To musisz przeczytać!
Fot. Ilustracja: Marek Judycki
Tak jest w wielu publikacjach, niejednokrotnie silących sie na pozory naukowości i obiektywności, dotyczących Rudy Śląskiej w całości oraz niegdyś samodzielnych miejscowości, wchodzących obecnie w jej skład. Ktoś tam, coś tam, kiedyś tam napisał, i „prawda objawiona” poszła w świat. I pozostała, na nieszczęście na wieki. Można się zżymać wysłuchując opowiastek o tatarskim rodowodzie nazwy Kochłowic i wywodzeniu nazwy Orzegowa od „głów wyorywanych po najeździe tatarskim”. Ale póki są one lokowane w kręgu baśniowych legend - pół biedy.
Nie wolno jednak przechodzić do porządku dziennego nad teoriami, że kościół świętego Józefa w Rudzie jest wzorowany na bazylice San Lorenzo di Campo Verano (inaczej San Lorenzo Fuori le Mura). Choć wcale nie jest wzorowany i w niczym jej nie przypomina. Bo jeśli już coś przypomina, czy to układem kompozycyjnym, czy absydą, to bazylikę świętego Cyriakusa w Gernrode, w odległych od Rzymu górach Harzu. Jednak przy okazji niedawnego wyniesienia Józefa do rangi sanktuarium, w całej lokalnej prasie mogliśmy się naczytać do mdłości: San Lorenzo, i San Lorenzo... Jakby z tego powodu wypływał jakikolwiek powód do chwały.
W kilku, poważnych - zdałoby się - opracowaniach dotyczących zielni Rudy Śląskiej, popełnianych pod egidą magistratu, czytamy rewelacje, że park Jana III Sobieskiego w Rudzkiej Kuźnicy „został założony przez Karola Godulę w drugiej połowie XIX wieku”. Godula, pewnie przewraca się grobie w szombierskim kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, bowiem zmarł 6 lipca 1848 roku we Wrocławiu. A jeśli się nie przewraca, powinien zostać natychmiast wyniesiony na ołtarze, jako sprawiający cuda po śmierci. Jestem jednak założyć się, że jeszcze w niejednym przewodniku, który być może sie pojawi, poczytamy znów o założycielu parku – Goduli.
Na oficjalnej stronie Urzędu Miasta w zakładce Nasze miasto i dalej Historia, na samym wstępie, w trzech pierwszych zdaniach spotykamy cztery kuriozalne byki, mówiąc w gwarze szkolnej. Czytamy tam, co następuje: Ruda Śląska - istniała już w 1243 roku. O jej lokalizacji na prawie niemieckim wspomina tzw. rejestr Ujazdu, sporządzony w latach 1295-1305. Na podstawie tego dokumentu można stwierdzić, że obszar miasta obejmował wówczas 50 włók czyli 1220 ha.
Po pierwsze: żaden dokument nie wspomina o istnieniu Rudy w 1243 roku. W roku tym powstał dotyczący Biskupic przywilej księżnej Violi.
Po drugie: rejestr Ujazdu nie został sporządzony w latach 1295 – 1305, nie był pisany przez lat 11. Jest jedynie datowany przez badaczy na ten właśnie okres, a to zupełnie co innego! Nie jest zresztą istotne, czy pada rok 1295, czy 1305. Ruda i tak powstała znacznie wcześniej. Procesy osadnicze w średniowieczu trwały nawet kilkadziesiąt lat. Z chwilą spisywania rejestru ujazdowskiego Ruda była już niewątpliwie wsią dobrze urządzoną.
Po trzecie; dokument nie wymienia włók, ale łany: Item in Ruda sunt L mansi parvi, de quibus scultetus habet VII, alii deservuint domino episcopo. Deczima de omni grano. Et scultetus solvit I marcam de molendimo suo. (W Rudzie również jest 50 małych łanów, z których 7 posiada sołtys, a pozostałe należą do biskupa. Dziesięcina w całości (świadczona jest) zbożem. Sołtys płaci także 1 grzywnę ze swego młyna) [za: Antoni Ratka: Ruda Śląska]. Jest to subtelna różnica, bowiem według średniowiecznej nomenklatury, włóka oznaczała przestrzeń orną, natomiast pojecie łanu odnosiło się do całego gospodarstwa, a więc łącznie pól, łąk, wygonów, ogrodów warzywnych itp.
Najistotniejsze jednak jest to. że 50 włók, to nie wcale 1220 ha. Łan mniejszy, zwany również włóką albo łanem chełmińskim liczył 17,955 współczesnych hektarów. Z tego wynika, że całkowita powierzchnia Rudy wynosiła 897,5 ha. Gdyby zastosować natomiast włókę magdeburską, co także wchodzi w rachubę, która mierzyła 7, 66 ha, powierzchnia Rudy wynosiłaby zaledwie 383 ha. I ta wielkość chyba jest najbardziej prawdopodobna.
Po czwarte o „mieście Ruda” nikt wtedy nawet nie snuł najbardziej fantastycznych marzeń!
Pisałem już o tym, i co? I nic. Dokładnie nic! Głupoty jak wisiały, tak sobie wiszą na witrynie miejskiej i kilku sąsiednich portalach, i są przepisywane do zeszytów przez tysiące dzieciaków, które w ten sposób nabywają „wiedzy” o przeszłości. Nikt, absolutnie nikt się tym nie przejmuje. Jednocześnie zewsząd nawołuje się gromko tychże uczniów i ich nauczycieli, by poznawali historię swojego miasta. By szanowali i kultywowali tradycje. Pytam uprzejmie i pokornie ludzi odpowiedzialnych za rudzkie media, jakiej historii, jakich tradycji? Prawdziwych, czy zmylonych?
Nie jestem historykiem. Nie śmiem się nawet nazywać historykiem amatorem, gdyż historia to rzecz poważna, nie dla dyletantów, nawet pełnych świętego zapału, jakich u nas nie brakuje. Ale tym bardziej, nie godzę się na nieprawdy. Samemu zdarzało mi się popełniać pomyłki. Napisałem kiedyś, że Miejska Biblioteka Publiczna nosi imię Jana Maja! Nie nosi! Tak mi się jedynie zdawało, bo powinna - moim zdaniem - nosić. Pisząc o rodzinie Wrobińskich powieliłem konfabulacje zawarte w opracowaniach znamienitego ks. profesora Góreckiego i Elżbiety Szubert, wprowadzonych w błąd przez informatorkę. Prawdziwą historię rodziny skreśliłem w manuskrypcie przekazanym do Muzeum Miejskiego. Bo błądzenie, to rzecz wybaczalna, trwanie w błędach - naganna!
Zmieńmy nieco temat na nazwy miejscowe i terenowe. Jestem autorem nie wydanego, ogromnego opracowania ojkonomicznego dotyczącego Rudy Śląskiej. Nikt nie wykazuje nim zainteresowania. Tymczasem w pewnych „naukowych” opracowaniach przytaczane są wywody, ze Rasik na Frynie, bierze swoją nazwę od „rasy”, czy ludzi niskiej konduity, którzy tu zamieszkują. Tak się szanuje ludzi! Tymczasem nazwisko Rasik, nie mające nic wspólnego z „rasą” nosił Tomasz, mistrz hutniczy z Friedenshütte, mający tu cegielnię i wyrobisko gliny, w którym powstała glinianka, zwana Rasikiem.
Skrabaczka vel Szkrabaczka w Kochłowicach, niekiedy pisana wręcz jako Skrobaczka, nie pochodzi od skrobania, ale od nazwiska Krabaczek. Krabaczka to znaczy - ‘należąca do Krabaczka’, zmieniona na Skrabaczka w procesie zniekształcania wymowy. Ludowa etymologia jest naiwną i błędna. Rodzina o nazwisku Krabaczek posiadała sołtysostwo kochłowickie, i wolna była od płacenia czynszu. Stosowny zapis w urbarzu z 1623 roku, brzmi: Krabaczek Wolny nie daje żadnego czynszu i jest wolny.
W kilku opracowaniach spotkaliśmy się ze stwierdzeniami, że Florianka i Absolonka, nagminnie błędnie nazywana również Absalonką, to jedno i to samo. Ba, znam sympatycznego, rodowitego mieszkańca Nowego Bytomia, który dalby sobie rękę obciąć. To willa zajmowana niegdyś przez Brunona Absolona, wybitnego menadżera przemysłu, dyrektora huty Pokój, i całego koncernu hutniczego. Wyjątkowego patrioty zastrzelonego przez Niemców za pomoc udzielana oddziałowi Hubala. Wielki ten człowiek nie ma w mieście ulicy swego imienia. Ma ją natomiast „ogromnie zasłużony” dla Rudy Śląskiej Hans Liebherr. Uciekłem jednak od sedna sprawy, bowiem owa Absolonka, to budynek, przy obecnej ulicy Hallera, gdzie mieści się siedziba oddziału Banku Spółdzielczego w Gliwicach.
Miesza się ludziom w głowach pisząc, że dzisiejsza „Adria” obok dworca w Rudzie, to Pałac Ballestremów, podczas kiedy była to tylko gospoda, czyli gościniec - gasthaus. Park Ludowy, założony przez Hegenschaidta (kolejna wielka postać, o której nikt nie pamięta) w 1904 roku, jako Volkspark, w oficjalnych dokumentach rewitalizacyjnych, nazywany jest parkiem dworskim. Sic! Jeszcze moment, a usłyszymy, że chata Goduli, która Fundacja Zamek Chudów pragnie podnieść z ruin, to wcale nie chata, a pałac Goduli.
Nie wiem, czy jest sens wyliczać te wszystkie bzdury. Pewnie nie ma, ale ja pozostanę przy swoim. Czytelników „Twojej Rudy Śląskiej” oraz internatów odwiedzających portal miejski „Twoja Ruda” proszę o sygnalizowanie redakcji spraw i tematów godnych podjęcia. Piszcie, co Państwa interesuje, co irytuje, o faktach znanych wam osobiście i z opowieści bliskich. Mówcie o zdarzeniach, ludziach, obiektach, obyczajach, legendach. Tyle jeszcze jest tematów nie odkrytych lub zapomnianych, a wartych przypomnienia. Pokuśmy się również o opracowanie prawdziwego, rzetelnego kalendarium rudzkiego, bez sięgania do bulli Hadriana IV.
W ten sposób wspólnie będziemy prostowali obraz i miasta i Śląska.
Od redakcji: Serdecznie zachęcamy do dodawania swoich komentarzy, wskazywania właściwych interpretacji historycznych faktów a także do aktywnego współtworzenia działu historycznego Rudy Śląskiej w naszym portalu. Ciekawe artykuły zostaną opublikowane w serwisie oraz promowane na stronach portalu.
+ Dodaj swój własny artykuł historyczny
Nie wolno jednak przechodzić do porządku dziennego nad teoriami, że kościół świętego Józefa w Rudzie jest wzorowany na bazylice San Lorenzo di Campo Verano (inaczej San Lorenzo Fuori le Mura). Choć wcale nie jest wzorowany i w niczym jej nie przypomina. Bo jeśli już coś przypomina, czy to układem kompozycyjnym, czy absydą, to bazylikę świętego Cyriakusa w Gernrode, w odległych od Rzymu górach Harzu. Jednak przy okazji niedawnego wyniesienia Józefa do rangi sanktuarium, w całej lokalnej prasie mogliśmy się naczytać do mdłości: San Lorenzo, i San Lorenzo... Jakby z tego powodu wypływał jakikolwiek powód do chwały.
W kilku, poważnych - zdałoby się - opracowaniach dotyczących zielni Rudy Śląskiej, popełnianych pod egidą magistratu, czytamy rewelacje, że park Jana III Sobieskiego w Rudzkiej Kuźnicy „został założony przez Karola Godulę w drugiej połowie XIX wieku”. Godula, pewnie przewraca się grobie w szombierskim kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa, bowiem zmarł 6 lipca 1848 roku we Wrocławiu. A jeśli się nie przewraca, powinien zostać natychmiast wyniesiony na ołtarze, jako sprawiający cuda po śmierci. Jestem jednak założyć się, że jeszcze w niejednym przewodniku, który być może sie pojawi, poczytamy znów o założycielu parku – Goduli.
Na oficjalnej stronie Urzędu Miasta w zakładce Nasze miasto i dalej Historia, na samym wstępie, w trzech pierwszych zdaniach spotykamy cztery kuriozalne byki, mówiąc w gwarze szkolnej. Czytamy tam, co następuje: Ruda Śląska - istniała już w 1243 roku. O jej lokalizacji na prawie niemieckim wspomina tzw. rejestr Ujazdu, sporządzony w latach 1295-1305. Na podstawie tego dokumentu można stwierdzić, że obszar miasta obejmował wówczas 50 włók czyli 1220 ha.
Po pierwsze: żaden dokument nie wspomina o istnieniu Rudy w 1243 roku. W roku tym powstał dotyczący Biskupic przywilej księżnej Violi.
Po drugie: rejestr Ujazdu nie został sporządzony w latach 1295 – 1305, nie był pisany przez lat 11. Jest jedynie datowany przez badaczy na ten właśnie okres, a to zupełnie co innego! Nie jest zresztą istotne, czy pada rok 1295, czy 1305. Ruda i tak powstała znacznie wcześniej. Procesy osadnicze w średniowieczu trwały nawet kilkadziesiąt lat. Z chwilą spisywania rejestru ujazdowskiego Ruda była już niewątpliwie wsią dobrze urządzoną.
Po trzecie; dokument nie wymienia włók, ale łany: Item in Ruda sunt L mansi parvi, de quibus scultetus habet VII, alii deservuint domino episcopo. Deczima de omni grano. Et scultetus solvit I marcam de molendimo suo. (W Rudzie również jest 50 małych łanów, z których 7 posiada sołtys, a pozostałe należą do biskupa. Dziesięcina w całości (świadczona jest) zbożem. Sołtys płaci także 1 grzywnę ze swego młyna) [za: Antoni Ratka: Ruda Śląska]. Jest to subtelna różnica, bowiem według średniowiecznej nomenklatury, włóka oznaczała przestrzeń orną, natomiast pojecie łanu odnosiło się do całego gospodarstwa, a więc łącznie pól, łąk, wygonów, ogrodów warzywnych itp.
Najistotniejsze jednak jest to. że 50 włók, to nie wcale 1220 ha. Łan mniejszy, zwany również włóką albo łanem chełmińskim liczył 17,955 współczesnych hektarów. Z tego wynika, że całkowita powierzchnia Rudy wynosiła 897,5 ha. Gdyby zastosować natomiast włókę magdeburską, co także wchodzi w rachubę, która mierzyła 7, 66 ha, powierzchnia Rudy wynosiłaby zaledwie 383 ha. I ta wielkość chyba jest najbardziej prawdopodobna.
Po czwarte o „mieście Ruda” nikt wtedy nawet nie snuł najbardziej fantastycznych marzeń!
Pisałem już o tym, i co? I nic. Dokładnie nic! Głupoty jak wisiały, tak sobie wiszą na witrynie miejskiej i kilku sąsiednich portalach, i są przepisywane do zeszytów przez tysiące dzieciaków, które w ten sposób nabywają „wiedzy” o przeszłości. Nikt, absolutnie nikt się tym nie przejmuje. Jednocześnie zewsząd nawołuje się gromko tychże uczniów i ich nauczycieli, by poznawali historię swojego miasta. By szanowali i kultywowali tradycje. Pytam uprzejmie i pokornie ludzi odpowiedzialnych za rudzkie media, jakiej historii, jakich tradycji? Prawdziwych, czy zmylonych?
Nie jestem historykiem. Nie śmiem się nawet nazywać historykiem amatorem, gdyż historia to rzecz poważna, nie dla dyletantów, nawet pełnych świętego zapału, jakich u nas nie brakuje. Ale tym bardziej, nie godzę się na nieprawdy. Samemu zdarzało mi się popełniać pomyłki. Napisałem kiedyś, że Miejska Biblioteka Publiczna nosi imię Jana Maja! Nie nosi! Tak mi się jedynie zdawało, bo powinna - moim zdaniem - nosić. Pisząc o rodzinie Wrobińskich powieliłem konfabulacje zawarte w opracowaniach znamienitego ks. profesora Góreckiego i Elżbiety Szubert, wprowadzonych w błąd przez informatorkę. Prawdziwą historię rodziny skreśliłem w manuskrypcie przekazanym do Muzeum Miejskiego. Bo błądzenie, to rzecz wybaczalna, trwanie w błędach - naganna!
Zmieńmy nieco temat na nazwy miejscowe i terenowe. Jestem autorem nie wydanego, ogromnego opracowania ojkonomicznego dotyczącego Rudy Śląskiej. Nikt nie wykazuje nim zainteresowania. Tymczasem w pewnych „naukowych” opracowaniach przytaczane są wywody, ze Rasik na Frynie, bierze swoją nazwę od „rasy”, czy ludzi niskiej konduity, którzy tu zamieszkują. Tak się szanuje ludzi! Tymczasem nazwisko Rasik, nie mające nic wspólnego z „rasą” nosił Tomasz, mistrz hutniczy z Friedenshütte, mający tu cegielnię i wyrobisko gliny, w którym powstała glinianka, zwana Rasikiem.
Skrabaczka vel Szkrabaczka w Kochłowicach, niekiedy pisana wręcz jako Skrobaczka, nie pochodzi od skrobania, ale od nazwiska Krabaczek. Krabaczka to znaczy - ‘należąca do Krabaczka’, zmieniona na Skrabaczka w procesie zniekształcania wymowy. Ludowa etymologia jest naiwną i błędna. Rodzina o nazwisku Krabaczek posiadała sołtysostwo kochłowickie, i wolna była od płacenia czynszu. Stosowny zapis w urbarzu z 1623 roku, brzmi: Krabaczek Wolny nie daje żadnego czynszu i jest wolny.
W kilku opracowaniach spotkaliśmy się ze stwierdzeniami, że Florianka i Absolonka, nagminnie błędnie nazywana również Absalonką, to jedno i to samo. Ba, znam sympatycznego, rodowitego mieszkańca Nowego Bytomia, który dalby sobie rękę obciąć. To willa zajmowana niegdyś przez Brunona Absolona, wybitnego menadżera przemysłu, dyrektora huty Pokój, i całego koncernu hutniczego. Wyjątkowego patrioty zastrzelonego przez Niemców za pomoc udzielana oddziałowi Hubala. Wielki ten człowiek nie ma w mieście ulicy swego imienia. Ma ją natomiast „ogromnie zasłużony” dla Rudy Śląskiej Hans Liebherr. Uciekłem jednak od sedna sprawy, bowiem owa Absolonka, to budynek, przy obecnej ulicy Hallera, gdzie mieści się siedziba oddziału Banku Spółdzielczego w Gliwicach.
Miesza się ludziom w głowach pisząc, że dzisiejsza „Adria” obok dworca w Rudzie, to Pałac Ballestremów, podczas kiedy była to tylko gospoda, czyli gościniec - gasthaus. Park Ludowy, założony przez Hegenschaidta (kolejna wielka postać, o której nikt nie pamięta) w 1904 roku, jako Volkspark, w oficjalnych dokumentach rewitalizacyjnych, nazywany jest parkiem dworskim. Sic! Jeszcze moment, a usłyszymy, że chata Goduli, która Fundacja Zamek Chudów pragnie podnieść z ruin, to wcale nie chata, a pałac Goduli.
Nie wiem, czy jest sens wyliczać te wszystkie bzdury. Pewnie nie ma, ale ja pozostanę przy swoim. Czytelników „Twojej Rudy Śląskiej” oraz internatów odwiedzających portal miejski „Twoja Ruda” proszę o sygnalizowanie redakcji spraw i tematów godnych podjęcia. Piszcie, co Państwa interesuje, co irytuje, o faktach znanych wam osobiście i z opowieści bliskich. Mówcie o zdarzeniach, ludziach, obiektach, obyczajach, legendach. Tyle jeszcze jest tematów nie odkrytych lub zapomnianych, a wartych przypomnienia. Pokuśmy się również o opracowanie prawdziwego, rzetelnego kalendarium rudzkiego, bez sięgania do bulli Hadriana IV.
W ten sposób wspólnie będziemy prostowali obraz i miasta i Śląska.
Od redakcji: Serdecznie zachęcamy do dodawania swoich komentarzy, wskazywania właściwych interpretacji historycznych faktów a także do aktywnego współtworzenia działu historycznego Rudy Śląskiej w naszym portalu. Ciekawe artykuły zostaną opublikowane w serwisie oraz promowane na stronach portalu.
+ Dodaj swój własny artykuł historyczny
Adam K. Podgórski
+ dodaj swoją ocenę...
- OGŁOSZENIA
- Firma Remontowa Ruda Śląska
- Zostań Konsultantką/em ORIFLAME-praca dodatkowa!
- >>>WALENTYNKOWY KULIG 14.02.2012 - ATRAKCYJNA CENA+ROMANTYCZNA ATMOSFERA<<<
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- ORIFLAME - Zostań Konsultantką/Konsultantem
- Do sprzedaży kolorowanek dla dzieci
- Połącz pracę z przyjemnością
- Pilnie kupię zadłużoną spółkę
- dodatkowa dochodowa praca
- Opiekunka osób starszych. Pewna i legalna praca w Niemczech
- Praca dodatkowa dla kobiet
- Bądź niezależną konsultantką Oriflame! teraz wpisowe 1 zł !

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie Wiry, Utworzony: 2010-06-24 15:14:15
zgłoś nadużycie broneknotgeld, Utworzony: 2010-06-19 17:37:35
Zdo sie co ciyngym trza sie uczyć ło mianie wzgorza, choć za pierona żodyn niy wskoże kaj te wzgorze Wiyrek jest abo boło.
Toż mono lepi sie trzimać tego co idzie już poczytać we monografji parafiji ewangelicki - "vier eck".
zgłoś nadużycie Agata, Utworzony: 2010-06-18 13:26:06