2010-06-25
Władysław Luciński - wizjoner z halembskiej piwnicy
Władysław Luciński „Lucik” skończył 30 maja siedemdziesiąt siedem lat. Na wydarzeniu podsumowującej dorobek życia Lucika, nie pojawił się nikt z Rudy Śląskiej. Wielki twórca, którym Ruda Śląska powinna się szczycić, żyje schorowany i zapomniany w Halembie.
Fot. Władysław Luciński
Władysław Luciński „Lucik” skończył 30 czerwca siedemdziesiąt siedem lat.Uciszył się z podarowanej gloksynii. Lucik uwielbia kwiaty i chętnie je maluje. Ostatni namalowany przez niego obraz, pokazany podczas niedawnej wystawy retrospektywnej w galerii Gerarda Trefonia „Barwy Śląska” w Nakle Śląskim, przedstawia urokliwy bukiet w wazonie o niebieskiej tonacji. Na wydarzeniu podsumowującej dorobek życia Lucika, nie pojawił się nikt z Rudy Śląskiej.
Kiedy był w pełni sił, wiele czasu spędzał wśród kwiatów na działce w Borowej Wsi. Tam też powstała wielka część jego obrazów, choć ulubioną pracownią pozostaje piwnica w halembskim bloku. Schodzi, sprowadzany z czwartego pietra przez żonę Magdalenę, swoją muzę i opiekunkę. Schodzi coraz rzadziej i trudniej, bo oboje są po wylewach, a i w ogóle, ze zdrowiem w tym wieku nie najlepiej. Lucik stale pozostaje pod opieka pielęgniarki. Często przebywa w bielszowickim szpitalu. Nękają go depresje i amnezje. Cóż, starość - nie radość.
Wielu znawców sztuki współczesnej zalicza Lucińskiego do grona najwybitniejszych twórców malarstwa intuicyjnego. Opinie na jego temat znajdują się w licznych opracowaniach książkowych, pracach magisterskich, ba nawet doktorskich. Lucik wymyka się jednoznacznym werdyktom. „Język malarski, którym się posługuje, wywodzi się z ekspresjonizmu, z jego przerysowań oraz deformacji kształtów i dysonansowych spięć silnie nasyconych kolorów” - napisał Alfred Ligocki w: Artyści dnia siódmego.
Znany etnograf i badacz sztuki ludowej, Aleksander Jackowski, w albumowym wydawnictwie Sztuka zwana naiwną przytacza wyznanie Lucińskiego: ”Ten szary tłum, tylko pozornie kolorowy, gdzieś się spieszy, gdzieś dąży, potrącając się nawzajem. Nikt nikogo nie zauważą i ja także nie zauważam pojedynczego człowieka, chociaż czasem wpada mi w oko ktoś charakterystyczny, ale to tylko przelotne wrażenie, pozostaje ruchomy tłum jak lawina, piękna, ale niszcząca wszystko, co sie jej na drodze ukazuje, pomimo sprzeciwu jednostki, która nic nie znaczy”.
Według Lucika świat tworzy tłum, rzesza, bezimienna zbiorowość ludzi. Rola jednostki zredukowana jest do pozycji mrówki w mrowisku, pszczoły w barci, termitów w termitierze. I właśnie te miniaturowe owadzimi – ludziki stały się środkiem jego wyrazu artystycznego. Z nich powstają wizjonerskie widowiska malarskie, szerokie, wieloczęściowe misteria, drogi krzyżowe, boże ciała, procesje, golgoty, pochody sztandarowe, oratoria, katastroficzne przepowiednie, Czarnobylem, kataklizmowe potopy.
Sam artysta, którzy jest osoba pogodna zastawania się skąd ten pesymizm spływający spod jego pędzla, skoro stanie przy sztalugach. Może to reminiscencje z dzieciństwa, spędzonego w Kętach, skąd niedaleko było do Auschwitz i gdzie wiedziano co się tam wyprawia.. Ojciec Władysław Lucińskiego, szewc, żołnierz Gwardii Ludowej zginął w Mauthausen. Może w obrazach Lucika zawiera się groza, którą przeżył w dzieciństwie oczekując na ratunek na dachu zatopionego domu. Do dziś boi się powodzi, silnie przeżywa powodziowy płynący z telewizora. Jest człowiekiem bojaźliwym, w religijnym i czysto ludzkim znaczeniu tego epitetu.
Lucik stal się sławny przez swoje ludziki i złożone z nich barwne panoramy. Przynoszę mu one tyleż uznania, co krytyki.
„Byłam, widziałam i nie podziwiam – wpisała się w księgę pamiątkową uczestniczka pewnego wernisażu – Obrazy płaskie, manieryczne. autor ma obsesję ludzików, męcząca na dłuższą metę i nieuzasadniona”, No cóż, zarzut obsesji można by przedstawić każdemu wielkiemu artyście, Salvadorowi Dali, Picasso. a manieryzm?.. Czy sztuka Lucika jest przesadnie wydoskonalona. Czy z manieryzmu, pojmowanego jako specyficzne cechy czy styl twórczości artysty, można komukolwiek czynić zarzuty? Wypowiedź może szczera, lecz czy mądra?
Siedzimy sobie, ja na krześle, pan Władysław na łóżku, przy imbryku aromatycznej herbaty, wtoczonej na stoliku przez panią Magdalenę i gwarzymy. Do Rudy Śląskiej trafił Luciński w 19552 roku z nakazem pracy po skończeniu liceum pedagogicznego. Był nauczycielem najpierw w Bielszowicach, potem w innych szkołach. W czasie wolnym, o ile o takim można mówić, zabrał się z tworzenie. Skupił koło siebie kilkunastu pasjonatów - amatorów nazwanych później Grupą Bielszowicką. W tej słynnej różnym stopniu zaznaczyły obecność takie uznane postacie, jak Juliusz Marcisz, Jerzy Socowa, Jerzy Sewina, Wilhelm Pietrek czy Marek Idziaszek, wybitny twórca na szkle.
Wynalazł i zastosował Lucik wiele technik własnych. Malował temperą, farbami olejnymi, akwarelą, rzeźbił w drewnie, tworzył wyjątkowe linoryty i ekslibrisy wybitnych postaci, między innymi papieża Jana Pawła II, od którego dostał osobiste podziękowania, Czesława Miłosza, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Pendereckiego, Wisławy Szymborskiej, Aleksandra Kwaśniewskiego. Jego dzieła powstawały na czymkolwiek, na starej ramie, na kawałku dykty, na zardzewiałej menażce, dziurawej misce czy osmolonej patelni. Były wystawiane w Niemczech, Holandii, Francji, byłym ZSRR, w Czechach, Słowacji, Austrii, Szwecji, na Ukrainie i w odległych Chinach. Posiadają je w swoich zbiorach renomowane muzea światowe i kolekcjonerzy prywatni. Zdobywały mnóstwo prestiżowych nagród i wyróżnień. Wiele prac po prostu rozkradziono. O Lucińskim kręcono filmy, wymieniano go w niezliczonych katalogach, albumach i folderach.
Badacze wyróżniają kilka etapów formalnych jego twórczości - wcześnie - realizm, od 1960 roku – fascynacja ikonami i motywami inkaskimi, od 1970 pojawiają się ludziki.
Osobiście uważam, że Luciński nie został jeszcze - na szczęcie - ani do końca odkryty, ani bezbłędnie zdefiniowany, Mówienie o sztuce Lucińkiego że jest naiwną, że ludową, to powielanie nieprawdziwych osądów. Luciński stosuje żywe kolory świadomie i wyłącznie dla efektów formalnych W artystycznym wyrachowaniu, wcale nie intuicyjnie, lecz z wyrachowaniem nawiązuje do prymitywistów. Treść jego dzieł jest bowiem odbiciem erudycji nauczyciela i pedagoga, recytatora, niedoszłego aktora. Wcześniejsze motywy cerkiewne czy inkaskie nie były przecież przejawem intuicji, lecz odbiciem lektur o fascynującym świecie prawosławia i o kulturach prekolumbijskich.
Maria Fiderkiwicz rozszyfrowała Lucińskiego, twierdząc, że istotną cechą jego malarstwa jest „niebagatelne posługiwanie się symbolami cytowanymi w wielkiej sztuce”. Czy tak czyni człowiek naiwny, prymitywny, amator, malarz dnia siódmego? Nie, tak czyni filozof oświecony, intelektualista, artysta nietuzinkowy, obdarzony analitycznym umysłem. operujący skrótem myślowym, symbolem, odwalaniem się do archetypów kultury.
- Wszystko jest znakiem – przekonuje Luciński. - Jesteśmy ludzikami, mikroskopijnymi stworami, drobinami, molekułami, literkami w alfabetach mnogich światów i wszechświatów. Z ludzików stwarza Lucik przepięknie cykle „Aniołów”, „Kotów” „Ryb” „Kogutów” „Kwiatów”, „Lasów”. Są to kolekcje wyzbyte posępności, zachwycające, barwne. W portretach, akwarelach, motywach roślinnych widać optymizm. Jest też więcej dekoracyjności, nie na cierpienia, nie ma patosu.
Został też Luciński nie kwestionowanym piewcą śląskości. Rzeczywistości, w której początkowo czul się obcym, zagubionym, osamotnionym, a którą znalazłszy tu żonę, oswoił i polubił. Zaświadcza o tej trudnej miłości w cyklu obrazów „Mój Śląsk”. Dla mnie najbardziej urokliwe są reminiscencje rudzkie, miniaturki tuszem lawowane akwarelą, a wśród nich „Święta Barbara z miasta Er”. „Klocek z Ryndorfu”, „Pocałunek w mieście Er”. „Ostatnia szychta w Bielszowicach”, „Syrena z miasta Er”, czy „Święty z miasta Er i Klubu Country”. Rewelacje!
Wielki twórca, którym Ruda Śląska powinna się szczycić, żyje schorowany i zapomniany w Halembie.
Galeria zdjęć prac "Lucika" już wkrótce w portalu TwojaRuda.pl
Od Autora: W artykule opublikowanym w magazynie "Twoja Ruda Śląska" nastąpił błąd. Artysta urodziny obchodził 30 maja a nie 30 czerwca. Za błąd bardzo przepraszamy.
Kiedy był w pełni sił, wiele czasu spędzał wśród kwiatów na działce w Borowej Wsi. Tam też powstała wielka część jego obrazów, choć ulubioną pracownią pozostaje piwnica w halembskim bloku. Schodzi, sprowadzany z czwartego pietra przez żonę Magdalenę, swoją muzę i opiekunkę. Schodzi coraz rzadziej i trudniej, bo oboje są po wylewach, a i w ogóle, ze zdrowiem w tym wieku nie najlepiej. Lucik stale pozostaje pod opieka pielęgniarki. Często przebywa w bielszowickim szpitalu. Nękają go depresje i amnezje. Cóż, starość - nie radość.
Wielu znawców sztuki współczesnej zalicza Lucińskiego do grona najwybitniejszych twórców malarstwa intuicyjnego. Opinie na jego temat znajdują się w licznych opracowaniach książkowych, pracach magisterskich, ba nawet doktorskich. Lucik wymyka się jednoznacznym werdyktom. „Język malarski, którym się posługuje, wywodzi się z ekspresjonizmu, z jego przerysowań oraz deformacji kształtów i dysonansowych spięć silnie nasyconych kolorów” - napisał Alfred Ligocki w: Artyści dnia siódmego.
Znany etnograf i badacz sztuki ludowej, Aleksander Jackowski, w albumowym wydawnictwie Sztuka zwana naiwną przytacza wyznanie Lucińskiego: ”Ten szary tłum, tylko pozornie kolorowy, gdzieś się spieszy, gdzieś dąży, potrącając się nawzajem. Nikt nikogo nie zauważą i ja także nie zauważam pojedynczego człowieka, chociaż czasem wpada mi w oko ktoś charakterystyczny, ale to tylko przelotne wrażenie, pozostaje ruchomy tłum jak lawina, piękna, ale niszcząca wszystko, co sie jej na drodze ukazuje, pomimo sprzeciwu jednostki, która nic nie znaczy”.
Według Lucika świat tworzy tłum, rzesza, bezimienna zbiorowość ludzi. Rola jednostki zredukowana jest do pozycji mrówki w mrowisku, pszczoły w barci, termitów w termitierze. I właśnie te miniaturowe owadzimi – ludziki stały się środkiem jego wyrazu artystycznego. Z nich powstają wizjonerskie widowiska malarskie, szerokie, wieloczęściowe misteria, drogi krzyżowe, boże ciała, procesje, golgoty, pochody sztandarowe, oratoria, katastroficzne przepowiednie, Czarnobylem, kataklizmowe potopy.
Sam artysta, którzy jest osoba pogodna zastawania się skąd ten pesymizm spływający spod jego pędzla, skoro stanie przy sztalugach. Może to reminiscencje z dzieciństwa, spędzonego w Kętach, skąd niedaleko było do Auschwitz i gdzie wiedziano co się tam wyprawia.. Ojciec Władysław Lucińskiego, szewc, żołnierz Gwardii Ludowej zginął w Mauthausen. Może w obrazach Lucika zawiera się groza, którą przeżył w dzieciństwie oczekując na ratunek na dachu zatopionego domu. Do dziś boi się powodzi, silnie przeżywa powodziowy płynący z telewizora. Jest człowiekiem bojaźliwym, w religijnym i czysto ludzkim znaczeniu tego epitetu.
Lucik stal się sławny przez swoje ludziki i złożone z nich barwne panoramy. Przynoszę mu one tyleż uznania, co krytyki.
„Byłam, widziałam i nie podziwiam – wpisała się w księgę pamiątkową uczestniczka pewnego wernisażu – Obrazy płaskie, manieryczne. autor ma obsesję ludzików, męcząca na dłuższą metę i nieuzasadniona”, No cóż, zarzut obsesji można by przedstawić każdemu wielkiemu artyście, Salvadorowi Dali, Picasso. a manieryzm?.. Czy sztuka Lucika jest przesadnie wydoskonalona. Czy z manieryzmu, pojmowanego jako specyficzne cechy czy styl twórczości artysty, można komukolwiek czynić zarzuty? Wypowiedź może szczera, lecz czy mądra?
Siedzimy sobie, ja na krześle, pan Władysław na łóżku, przy imbryku aromatycznej herbaty, wtoczonej na stoliku przez panią Magdalenę i gwarzymy. Do Rudy Śląskiej trafił Luciński w 19552 roku z nakazem pracy po skończeniu liceum pedagogicznego. Był nauczycielem najpierw w Bielszowicach, potem w innych szkołach. W czasie wolnym, o ile o takim można mówić, zabrał się z tworzenie. Skupił koło siebie kilkunastu pasjonatów - amatorów nazwanych później Grupą Bielszowicką. W tej słynnej różnym stopniu zaznaczyły obecność takie uznane postacie, jak Juliusz Marcisz, Jerzy Socowa, Jerzy Sewina, Wilhelm Pietrek czy Marek Idziaszek, wybitny twórca na szkle.
Wynalazł i zastosował Lucik wiele technik własnych. Malował temperą, farbami olejnymi, akwarelą, rzeźbił w drewnie, tworzył wyjątkowe linoryty i ekslibrisy wybitnych postaci, między innymi papieża Jana Pawła II, od którego dostał osobiste podziękowania, Czesława Miłosza, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Pendereckiego, Wisławy Szymborskiej, Aleksandra Kwaśniewskiego. Jego dzieła powstawały na czymkolwiek, na starej ramie, na kawałku dykty, na zardzewiałej menażce, dziurawej misce czy osmolonej patelni. Były wystawiane w Niemczech, Holandii, Francji, byłym ZSRR, w Czechach, Słowacji, Austrii, Szwecji, na Ukrainie i w odległych Chinach. Posiadają je w swoich zbiorach renomowane muzea światowe i kolekcjonerzy prywatni. Zdobywały mnóstwo prestiżowych nagród i wyróżnień. Wiele prac po prostu rozkradziono. O Lucińskim kręcono filmy, wymieniano go w niezliczonych katalogach, albumach i folderach.
Badacze wyróżniają kilka etapów formalnych jego twórczości - wcześnie - realizm, od 1960 roku – fascynacja ikonami i motywami inkaskimi, od 1970 pojawiają się ludziki.
Osobiście uważam, że Luciński nie został jeszcze - na szczęcie - ani do końca odkryty, ani bezbłędnie zdefiniowany, Mówienie o sztuce Lucińkiego że jest naiwną, że ludową, to powielanie nieprawdziwych osądów. Luciński stosuje żywe kolory świadomie i wyłącznie dla efektów formalnych W artystycznym wyrachowaniu, wcale nie intuicyjnie, lecz z wyrachowaniem nawiązuje do prymitywistów. Treść jego dzieł jest bowiem odbiciem erudycji nauczyciela i pedagoga, recytatora, niedoszłego aktora. Wcześniejsze motywy cerkiewne czy inkaskie nie były przecież przejawem intuicji, lecz odbiciem lektur o fascynującym świecie prawosławia i o kulturach prekolumbijskich.
Maria Fiderkiwicz rozszyfrowała Lucińskiego, twierdząc, że istotną cechą jego malarstwa jest „niebagatelne posługiwanie się symbolami cytowanymi w wielkiej sztuce”. Czy tak czyni człowiek naiwny, prymitywny, amator, malarz dnia siódmego? Nie, tak czyni filozof oświecony, intelektualista, artysta nietuzinkowy, obdarzony analitycznym umysłem. operujący skrótem myślowym, symbolem, odwalaniem się do archetypów kultury.
- Wszystko jest znakiem – przekonuje Luciński. - Jesteśmy ludzikami, mikroskopijnymi stworami, drobinami, molekułami, literkami w alfabetach mnogich światów i wszechświatów. Z ludzików stwarza Lucik przepięknie cykle „Aniołów”, „Kotów” „Ryb” „Kogutów” „Kwiatów”, „Lasów”. Są to kolekcje wyzbyte posępności, zachwycające, barwne. W portretach, akwarelach, motywach roślinnych widać optymizm. Jest też więcej dekoracyjności, nie na cierpienia, nie ma patosu.
Został też Luciński nie kwestionowanym piewcą śląskości. Rzeczywistości, w której początkowo czul się obcym, zagubionym, osamotnionym, a którą znalazłszy tu żonę, oswoił i polubił. Zaświadcza o tej trudnej miłości w cyklu obrazów „Mój Śląsk”. Dla mnie najbardziej urokliwe są reminiscencje rudzkie, miniaturki tuszem lawowane akwarelą, a wśród nich „Święta Barbara z miasta Er”. „Klocek z Ryndorfu”, „Pocałunek w mieście Er”. „Ostatnia szychta w Bielszowicach”, „Syrena z miasta Er”, czy „Święty z miasta Er i Klubu Country”. Rewelacje!
Wielki twórca, którym Ruda Śląska powinna się szczycić, żyje schorowany i zapomniany w Halembie.
Galeria zdjęć prac "Lucika" już wkrótce w portalu TwojaRuda.pl
Od Autora: W artykule opublikowanym w magazynie "Twoja Ruda Śląska" nastąpił błąd. Artysta urodziny obchodził 30 maja a nie 30 czerwca. Za błąd bardzo przepraszamy.
Adam Podgórski
+ dodaj swoją ocenę...
- OGŁOSZENIA
- Firma Remontowa Ruda Śląska
- Zostań Konsultantką/em ORIFLAME-praca dodatkowa!
- >>>WALENTYNKOWY KULIG 14.02.2012 - ATRAKCYJNA CENA+ROMANTYCZNA ATMOSFERA<<<
- Dołącz do Oriflame - zarabiaj jako konsultantka!
- ORIFLAME - Zostań Konsultantką/Konsultantem
- Do sprzedaży kolorowanek dla dzieci
- Połącz pracę z przyjemnością
- Pilnie kupię zadłużoną spółkę
- dodatkowa dochodowa praca
- Opiekunka osób starszych. Pewna i legalna praca w Niemczech
- Praca dodatkowa dla kobiet
- Bądź niezależną konsultantką Oriflame! teraz wpisowe 1 zł !

Dodaj komentarz
zgłoś nadużycie Złodzieje, Utworzony: 2010-07-22 08:20:30
początku, klika za kliką, kadencja za kadencją... Teraz Lucik potrzebuje
pomocy, ale .. miasto ma swoje 'sprawy'. Wiek i wylewy to nic przy
stanie faktycznym chore, schorowanego artysty.
zgłoś nadużycie Szacun!, Utworzony: 2010-06-26 12:20:32